poniedziałek, 7 października 2013

Interpretacja piosenki Marka Grechuty

Dzień dobry, cześć i czołem. Nie mogłem znaleźć żadnego pola na którym mógłbym się jeszcze w najmniejszym stopniu rozpisać o liczbie dwadzieścia dziewięć więc przepraszam ale tym razem nie zrobimy dłuższej serii z tematem z ankiety. Zamiast tego porozmawiamy sobie przez chwileczkę na temat najpopularniejszej piosenki pana Grechuty czyli „Ważne są tylko te dni.” Każdy słyszał ją nie raz i nie dwa ale czy zastanawialiście się kiedyś o czym ona właściwie jest? Dziś zrobimy sobie szybką wycieczkę w głąb piosenki. I na wstępie zaznaczam, że nie mam pojęcia jak mi to wyjdzie. Kiedyś to już robiłem ale amatorsko i krótko... Więc jak to mówią Rosjanie: „Вперёд!”

    Pierwsza zwrotka brzmi:

Tyle było dni do utraty sił
Do utraty tchu tyle było chwil
Gdy żałujesz tych, z których nie masz nic
Jedno warto znać, jedno tylko wiedz, że

                A zatem wiemy, że chodzi bynajmniej o patrzenie w przeszłość. Wszyscy mamy jakieś wspomnienia, prawda? Każdy z nas ma jakieś chwile do których chcielibyśmy wrócić... Pierwsza zwrotka już nas upewnia, że były takie dni i takie chwile. Rzucałeś petardami i goniła cię policja? Piłeś piwo w parku i goniła cię straż miejska? A może po prostu miałeś spacer brzegiem jakiegoś potoku miejskiego (a żebyście się nie zdziwili! Takie spacery potrafią być romantyczne!)? My, ludzie, istoty humanoidalne mamy zawszą taką chęć żeby zastanawiać się nad przeszłością, żeby rozważać „co by było gdyby?” Nie wierzycie? Wejdźcie czasem na komixxy.pl i zobaczcie ile tam jest komiksów na temat zastanawiania się nad swoim życiem przed snem... Ludzie uwielbiają wręcz zamartwiać się, szukać jak ich przeszłość mogła się potoczyć inaczej i pytać samych siebie dlaczego coś zrobili nie tak jak powinni. Myślę, że każdy, nawet ci najtwardsi tak mają. A Marek Grechuta uczy inaczej! Zostawcie swoją przeszłość w cholerę! Ważne są dni których jeszcze NIE ZNAMY!

                Do refrenu dojdę na końcu, teraz przejdziemy za to do drugiej zwrotki:

Pewien znany ktoś, kto miał dom i sad
Zgubił nagle sens i w złe kręgi wpadł
Choć majątek prysł, on nie stoczył się
Wytłumaczyć umiał sobie wtedy, właśnie, że

                Tutaj mamy już przedstawioną konkretną sytuację z życia. Z angielskiego będzie to „personal experience.” Mamy zatem człowieka znanego i bogatego (sad jest w historii człowieka czymś co przynosi zyski. W feudaliźmie, gdy nie było jeszcze fabryk dla tysięcy pracowników, nawet całkiem spore zyski) który nagle wymyślił sobie inny kurs dla swojego życia. Może przegrał w kasynie? Może sprzedał wszystko by mieć na narkotyki? Może po prostu zrobił coś co drogo go kosztowało? Nie wiemy. Napewno „w złe kręgi wpadł.” Zabawa z mafią? Może... To jednak nie jest aż takie ważne. Ważniejsze jest to, że się nie stoczył. Ważniejsze jest to, że z tego wyszedł. To niesamowite, prawda? Przeciętny słuchacz złapie jeden morał historii – zawsze możemy wyjść z naszych problemów. Ale są i tacy którzy zauważą drugi morał – możesz być znany i bogaty ale i tak możesz nagle zgubić sens swojego życia... Są ludzie którzy są sprzeczni wewnętrznie. Mówią o sobie, że są „autodestrukcyjni”, czasami ich ból psychiczny jest taki, że faktycznie zaczynają się okaleczać. Wypełniają przez to jeden morał – zawsze możesz się zgubić. Grechuta podaje nam jednak niesamowitą wizję! Patrz! Możesz z tego wyjść! Nadal ważniejsze są dni których nie znamy i nadal masz szansę na to by skończyć ze swoimi problemami. Po prostu trzeba z tymi problemami walczyć i się nie poddawać. Kto wie? Może jutro lub pojutrze twoje problemy zniechęcą się przez twój opór i po prostu znikną...

                Trzecia zwrotka brzmi:

Jak rozpoznać ludzi, których już nie znamy?
Jak pozbierać myśli z tych nieposkładanych?
Jak oddzielić nagle rozum swój od serca?
Jak usłyszeć siebie w takim szumnym scherzu?

                Pytania, pytania i jeszcze raz pytania. Ważne? I to jeszcze jak... Czy mogę na nie odpowiedzieć? Każdy z nas musi sam sobie na nie odpowiedzieć. Wszyscy przecież mamy w naszych życiach takie osoby które oddalają się od nas stopniowo tak, że po pewnym czasie zupełnie ich już nie znamy. Każdy z nas napewno przeżył taką chwilę gdy myśli rozbiegają się na swoich krótkich łapkach i nie można się pozbierać. „Jak oddzielić rozum od serca?” to pytanie zadawane przez pokolenia gatunku Homo Sapiens i nie wiem czy ktoś dotarł do odpowiedzi (co nie znaczy, że nie warto próbować). I na koniec jak usłyszeć siebie? To chyba najważniejsze. W czasach powszechnej globalizacji i indoktrynacji medialnej coraz bardziej jest nam wpajane, że musimy być tacy jak inni. Mamy mówić tak jak inni, wyglądać jak inni i zachowywać się jak inni. Jak w takich czasach słuchać siebie? Jak mamy wiedzieć kim jesteśmy? Był takie fragment w książce „Świat Zofii” kiedy pada pytanie „Kim jesteś” a tytułowa Zofia zaczyna odpowiadać „człowiekiem, uczniem”. Czy naprawdę na takie pytanie możemy odpowiedzieć w tak banalny sposób? A kim ty jesteś, czytelniku? Myślałeś (lub myślałaś) na tym? Może czasami warto na chwilę posiedzieć gdzieś w ciszy i zastanowić się nad samym sobą...?

                W czwartej zwrotce zmienia się tylko druga połowa i brzmi tak:

Jak odnaleźć nagle radość i nadzieję?
Odpowiedzi szukaj, czasu jest tak wiele.

                No i co mi odpowiecie? Że nie macie wcale aż tyle czasu? Mamy tyle czasu ile sami sobie damy. Radość i nadzieja jest z pewnością cięższym kawałkiem do zgryzienia. Pisaliśmy niedawno o szczęściu prawda? Każdy z nas może mieć inne podstawy do bycia szczęśliwym. Jedni znajdą radość w wyprowadzaniu psa o północy (osobiście polecam), inni w prowadzeniu samochodu kiedy nie ma wielkiego ruchu na ulicach. Nie mogę za was odpowiedzieć na takie pytanie. Wy sami musicie się zastanowić co może wam sprawić radość. Nawet jeśli jest to coś niezbyt realnego, spróbujcie do tego dążyć (no chyba, że radość może wam przynieść tylko przejechanie się na jednorożcu... Zresztą o tych jednorożcach wkrótce coś napiszę ;) ). Co do nadziei to chciałbym zacytować dwa zdania. Nie ważne czy to z mojej konwersacji czy nie:
                -„Nadzieja matką głupich :D ”
                -„Jeśli nadzieja dotyczy Ciebie to mogę być choćby i idiotą”
Naprawdę nieważne jest czy nadzieja jest matką głupich czy nie. Ważne jest to że czasami potrafi zmieniać świat...

                Czas jeszcze na refren:

Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy
Ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy


                To jest właśnie to o co chodzi w tej piosence – nie jest ważne to co było. Musimy się bardziej interesować tym co dopiero ma być niż tym co już było. Masz problemy? Walcz z nimi i nie rozpamiętuj przeszłości. Przyszłość jest znacznie, znacznie ważniejsza. Przynajmniej tak uczy nas Marek Grechuta w ten piękny, słoneczny dzień. A ja pozdrawiam i życzę sukcesów w przyszłości :)
Ach... jakby ktoś jeszcze nie zauważył dodałem stronę "blogi które czytam". Ona będzie co jakiś czas edytowana, nowe pozycje się z czasem pojawią, opisy z czasem mogą się zmienić... Tak czy owak tam są blogi na które zaglądam ;)

5 komentarzy:

  1. Inerpretacja doskonała.Zakończenie mojej książki na 267 stronir to cytat pioseniki Marka Grechuty.Dalszy ciąg jest w trakcie pisania.
    Polecam książkę ,,Mam marzenia,,-najlepiej na zaczytani.pl lub Legimi.
    Autor -Mieczysław Karaszewski.Pozdrawiam. I gratuluje ,,lekkiego pióra,,-bardzo fajnie !

    OdpowiedzUsuń
  2. Na zakończenie cytat mojej książki.a breloczku mam słowa Marka Twaina :,,spraw ,aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem Twojego życia,, . Uwierz w to,
    że najlepsze dni są przed Tobą. Tak jak śpiewał Marek
    Grechuta : WAŻNE SĄ TYLKO TE DNI,KTÓRYCH JESZCZE NIE ZNAMY,,.
    Zawsze trzeba mieć marzenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dalszy ciąg będzie napisany.
    ,,Non progredi est regredi,,
    ,,Nie iść naprzód to cofać się.
    miłego wieczoru.

    OdpowiedzUsuń
  4. A czy czasem pewien znany ktoś, kto ma dom i sad, nie odnosi się do postaci Kochanowskiego, miał dom i sad, po smieri Urszuli stracił życia sens itd. Co o tym myślisz?

    OdpowiedzUsuń