Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szkoła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szkoła. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 lipca 2014

Przejmowanie się maturą

                Wyniki matur zostały poznane przez rzesze ludzi osiem dni temu. Nieco wcześniej usłyszałem od jednej osoby, że przejmuje się straszliwie tym, jakie będą wyniki. Od kogoś innego dowiedziałem się z kolei, że wolała sprawdzić wyniki o wpół do drugiej w nocy w razie gdyby miała płakać. Nie zamierzam podawać tu żadnych danych osobowych ani wskazywać ludzi palcem, bo wiem, że nie wszyscy lubią, gdy wyciąga się ich przerażenie na światło dzienne. Niemniej jednak nie mogę tego pominąć i po prostu przejść obok. Poniższy tekst jest, zatem odpowiedzią dla tych wszystkich, którzy martwią się aż za bardzo egzaminami, które napisali, głównie maturą.

środa, 21 maja 2014

System Edukacji w USA

Jakiś czas temu usłyszałem, że niektórzy nie są zaznajomieni z innymi systemami edukacyjnymi jak tylko z polskim. Nie zrozumcie mnie źle, nie ma w tym nic złego. Żyjecie w Polsce, uczycie się w Polsce, pracujecie w Polsce, więc i zastanawiacie się tylko nad Polską. Jednak z racji tego, kim jestem (w sensie, że prowadzę ten blog a nie, że jestem wysoko postawioną figurą w Ministerstwie Edukacji ;) ) i gdzie jestem, przybliżę wam troszeczkę realia zagraniczne, w których chcąc nie chcąc muszę się orientować. Czyli ile lat szkoły, czym się różni College od Uniwersytetu i czym jest SAT. “Let’s dance”

wtorek, 6 maja 2014

Wszystko jest kwestią czasu

Wrzucam to dopiero po tygodniu od ostatniego wpisu, ponieważ chciałem wam dać wystarczająco dużo czasu, (o którym dzisiaj mowa) by zapoznać się ze zmianami i skomentować je należycie (plus ankieta nadal trwa). Teraz zaś zapraszam do dalszej zabawy
Czy maturzyści czytają (będą czytać), nie wiem. Nie wiem czy mają na to ochotę ani czy mają na to czas. Czas… Ostatni tydzień nauczył mnie nienawidzić pojęcia zwanego czasem. Ciągle jest go za mało, wszystko pożera go za dużo… Dochodzimy do punktu, w którym albo mamy czas albo robimy wszystko, co do nas należy. Przemysław Gintrowski w piosence „Tylko Kołysanka” śpiewa „Tylko czas nie chodzi spać” i chyba ma rację. On nigdy nie śpi, on zawsze ucieka…

środa, 12 lutego 2014

Walka o Prawdę Historyczną

Panie i panowie, jak to się kiedyś mówiło „zbulwersowałem” się niedawno. Sytuacja wydarzyła się 3 lutego, ale z powodu braku czasu na napisanie tego tekstu wrzuciłem ten napisany wcześniej, na temat Maryi, no a potem był okolicznościowy tekst historyczny i znowu nie mogłem dać wam tego, co teraz piszę. Cóż. „Polacy nic się nie stało” i lecimy dalej. O co chodzi? O przekłamywanie historii w podręczniku w Ameryce. I tak, jest to chyba najdłuższy tekst w historii tego bloga… A ponieważ zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy uwielbiają czytać o historii, zrobiłem tak by wpis zajmował mniej miejsca niż zajmować powinien.
Tak, oczywiście zdaję sobie sprawę, że cytuję podręcznik do nauki o historii Stanów Zjednoczonych i tak, zdaję sobie sprawę, że należałoby zacząć od innych, wcześniejszych błędów a nie tak wyskakiwać nie wiadomo skąd i dlaczego. Jako trzecie „tak” – tak, zdaję sobie sprawę, że ktokolwiek, kto nie interesuje się II Wojną Światową czy historią Polski zapomni o tych informacjach w pięć minut po tym jak je przeczyta (ewentualnie po najbliższym sprawdzianie), niemniej jednak czuję się zobowiązany do poruszenia kilka spraw tutaj, tak samo jak zrobiłem to na facebooku (no zdenerwowałem się, nie ma co drążyć tego tematu) i tak samo jak poruszyłem tą kwestię w rozmowach prywatnych w szkole.
Przede wszystkim kilka informacji początkowych – cytuję podręcznik McDougal Litell "The Americans. Reconstruction to the 21st Century" z roku, 2003 który w rozdziale 16, w sekcji 2 na stronie 539 informuje: “Doktryna blitzkriegu działała idealne. Główne walki zakończyły się w trzy tygodnie, na długo przed tym nim Francja, Wielka Brytania i ich sojusznicy mogli utworzyć obronę. W ostatnim tygodniu walk ZSRR zaatakował Polskę, zabierając część terytorium”*

czwartek, 22 sierpnia 2013

"Będąc świadomym odpowiedzialności przed moim przełożonym..."

Przepraszam za taką przerwę ale wiecie: szkoła wróciła, czasu już nie ma. Będę starał się pisać co tydzień i mam nadzieję że faktycznie będzie to możliwe ;)
Dziękuję wszystkim którzy oddali głos w ankiecie. Było to przedsięwzięcie którego bardzo się bałem bo nikt nie lubi widzieć że mimo iluś-tam wyświetleń tak naprawdę nikt tego nie czyta...
A dziś trochę o przełożonych... Kto to taki? Kim jest nasz przełożony? Czy wszyscy mamy przełożonych? Otóż Amerykańscy naukowcy dowiedli, że tak. Jeszcze nie wiem czy jest to dobry argument skoro Amerykańscy naukowcy dowiedli ze dwa lata temu, że ktoś taki jak „Amerykańscy naukowcy” nie istnieją... Ale nieważne. Nie to jest naszym tematem. Kto więc jest przełożonym?

sobota, 20 lipca 2013

O nudnych przedmiotach szkolnych i zmianach życiowych

Wszyscy mamy lub mieliśmy takie „ulubione” przedmioty których nie chcieliśmy uczyć się w szkole i po prostu próbowaliśmy je zaliczyć. I niezależnie czy tym przedmiotem była chemia, informatyka czy biologia za jakiś czas możemy dojść do wniosku, że jednak ten przedmiot nie jest taki nudny. Tak, wiem że trudno w to uwierzyć. Jak chemia może być ciekawa? Wszystko zależy od nauczyciela, metody nauczania i towarzystwa w klasie. A do czego może się przydać? Chemia pewnie do produktów stojących na półkach sklepowych, biologia zapewne do procesów fiziologicznych zachodzących 24/7 w ciele każdego człowieka i tak dalej, i tak dalej...